
- Miłosz Wojaczek
- 17 Oct, 2025
Wróciłem na Joomladagen!
W zeszłym roku prawie pojechałem, wcześniej - wiadomo - bywało różnie z wydarzeniami. Miałem nawet pomysł na prezentację i chciałem zgłosić się na rolę prelegenta - nie udało się pojechać w ogóle. W 2019 byłem dwa dni, teraz - tylko jeden dzień, 4 października. Wydarzenie miało miejsce w mieście, które bardzo lubię (i które bardzo rozwinęło się na przestrzeni lat) - Utrecht. Roboty na kolei oznaczały przesiadki na autobus albo objeżdżanie Niderlandów, choć to drugie wcale tak źle nie brzmi - szczególnie przy połączeniu przez kolejne fajne miasto, Rotterdam. Przede wszystkim cieszę się, że znowu odbywają się wydarzenia na żywo, w realnych miejscówkach, gdzie można przyjechać, pogadać, posłuchać... konferencje i spotkania online na dłuższą metę, dla mnie, "to nie to".Jak było w tym roku na Joomladagen?Było... inaczej. Zupełnie, jak nie na spotkaniu miłośników CMS-a open source. Niestety! Nie wiem, czy taka cecha niderlandzkich spotkań, ale przede wszystkim - wysoka średnia wieku. Druga rzecz - relatywnie oficjalny charakter. Poza tym bardzo nierówne prezentacje. Trochę rozmów w kuluarach. In plus - w końcu się najadłem podczas lunchu. Co jeszcze doskwierało - przede wszystkim czuć, że ludzi jest niewiele, mimo wszystko. W porównaniu z Wordcampem w Gdyni (a nawet w porównaniu z wydarzeniami typu Joomla Day Polska) - niestety niebo, a ziemia.Prezentacje i kierunek dla JoomlaOprócz standardowych opowieści pracy z Joomla, prezentacji dodatków, czy sposobów rozwiązywania niektórych problemów, była prelekcja release managera Joomla, Philipa Waltona, na temat jego doświadczeń w tej roli, a także miejscu, w którym jest obecnie Joomla i najbliższej przyszłości. Zresztą kilkanaście dni po Joomladagen, parę dni przed napisaniem niniejszego tekstu, pojawiła się Joomla 6! Osobiście nie jestem zadowolony z tempa rozwoju i niepotrzebnego nabijania numerków, czym podzieliłem się w rozmowie w kuluarach z Philipem - nie zrozumcie mnie źle, Joomla się rozwija, jest bardzo nowoczesnym narzędziem - jednak brakuje mi faktycznie przełomowych rozwiązań, szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę rosnącą popularność narzędzi no-code/low-code. Teoretycznie faktycznie, rozwój ficzerów powinien przede wszystkim należeć do twórców rozszerzeń, dodatków, ale po prostu czegoś mi brakuje w kierunku nakreślonym dla Joomla. Czegoś, czym będzie łatwiej "sprzedać" implementację, wybór właśnie TEGO CMS-a. Ciężko to opisać, ale czuję, że patrząc na rynek, o ile Wordpressa podtrzymuje przy życiu moda i agencje, o tyle Joomla może naprawdę stracić na popularyzacji np. Webflow czy Framer.Prawie wszystkie prezentacje można pobrać z https://joomladagen.nl/en/program.

- Miłosz Wojaczek
- 29 Sep, 2025
Wordcamp 2025 w Gdyni
Wordcamp wydaje się być tym dla Wordpressa, czym Joomla Day jest dla Joomla - największym zlotem miłośników, wdrożeniowców, deweloperów, projektantów, administratorów treścią, ogólnie: społeczności WP. I faktycznie to było odczuwalne. Bardzo pozytywnie przyjąłem ilość i jakość wystąpień, choć nie uczestniczyłem we wszystkich, na których mogłem być. Były dwie ścieżki - polskojęzyczna i anglojęzyczna, co jest dobrą praktykach przy międzynarodowych spotkaniach tego typu.Wordcamp miał miejsce w lubianych powszechnie i popularnych salach konferencyjno-szkoleniowych "Experymentu", w Gdyni. Zacząłem w sobotę rano, od prezentacji Anny Widery, która sama przyznała - działa praktycznie tylko na rynku amerykańskim - opowiadała o poprawnym zaprojektowaniu checkoutu. Takie - podstawy, które można odświeżyć.Krzysztof Miotk o segmentacji klientów. Trochę o kontraście, dostępności, pracy z klientem - ale również na poziomie w sumie podstawowym - Magdalena Ślęzak. Wiadomo, w międzyczasie przerwy, pizza, stanowiska, kanapki, takie tam heh.Po przerwie trochę programistycznie o pisaniu wtyczek i motywów w nowoczesnym PHP (na to się spóźniłem) Piotrka Niewiadomskiego. O Woo i fakapiku - Mateusz Zadorożny. Następnie Andrzej Piotrowski - GlotPress - system tłumaczeń o dziwo nie dla kontentu tylko np. dla pluginów.Potem był fajny panel dyskusyjny o AI, SEO, takich tam - Paweł Gontarek, Daniel Kędzierski, Krzysztof Radzikowski, Mariusz Szatkowski. Nauczyłem się nowego słowa! Halucynacje - w kontekście AI.Potem było zdjęcie, a po zdjęciu zakończyłem dzień z Wordcampem. W niedzielę miałem już nie iść (bo zmęczony, bo to, bo tamto), ale w sobotę było tak miło, że postanowiłem jednak podjechać do Gdyni.W niedzielę byłem troszkę później, udało się posłuchać Wojtka Babicza (szefo Smarthostu) w temacie autoinstalatorów - tutaj potencjalnie nudny temat, no bo po co one komu ; ) a okazało się, że było sporo ciekawych insightów, przykładów, komentarzy, rekomendacji. Nie korzystam, bo jestem trochę purystą instalacyjnym, ale mimo wszystko byłem zaskoczony, jak dużo można powiedzieć o autoinstalatorach. Potem byłem oczywiście u Tomka Dziudy, który przedstawił najnowsze doniesienia w temacie quasi-wordpressowym, a mianowicie o komputerach kwantowych i co nas czeka w związku z ich rozwojem, głównie w kwestiach bezpieczeństwa. Potem był Krzysiek Dróżdż, opowiadający o dobrych i złych praktykach współpracy przy administracji, nawet nie Wordpressem, ale ogólnie, systemami zarządzania treścią. A w tym bloku ostatni był Tomasz Palak, który opowiedział o temacie, o którym słyszałem po raz pierwszy, a mianowicie o Cyber Resilience Act i co się z nim wiąże.Po przerwie było jakoś bardziej "ludzko", tj. o wypaleniu zawodowym - o swojej drodze opowiedział znany w społeczności Gerard Urbański. Mi chyba wypalenie nie grozi - ba, po to zmieniłem karierę ponad 15 lat temu ; ) Kolejna prezentacja była bardzo ciekawa, bo o "kolektywach freelancerów" opowiadała Anna Kowalczyk. Na koniec posłuchałem Pawła Gontarka na temat tworzenia treści, SEO, AI.Ogólnie - bardzo cieszę się, że znowu ludzie się spotykają, brakowało mi tego. Jakoś nie uznaję szkoleń i konferencji online, wolę posiedzieć kilka godzin w betonie ; ) oby ciekawie i z przerwami - i chyba IT robi to najlepiej, choć inne dziedziny też się uczą, bo widziałem ostatnio plan konferencji psychologicznej i tam też krócej, z przerwami... może nie tak na luzie i pożeraniem pizzy i kanapek z Subwaya, ale pamiętam jeszcze te konferencje z początku lat 2000, gdy prezentacje miały bitą godzinę (minimum) i były prowadzone w tonie wykładowczym... brrr!A już wkrótce przybywam na Joomladagen! : )
![Wakacyjne ciekawostki [UPDATE]](/blog/media/vr-przedzial.jpg)
- Miłosz Wojaczek
- 17 Sep, 2025
Wakacyjne ciekawostki [UPDATE]
[UPDATE] Na końcu zrzut apki NS (Holandia) - trochę okrojona z funkcjonalności w porównaniu do tej finlandzkiej ; )Przede wszystkim - są też przedziały rodzinne, takie 4-miejscowe, z tym, że jeden rodzaj jest naprawdę fikuśny (fotka).Druga rzecz - apka (również załączam) daje radę. Jestem mobilnym sceptykiem, więc zapytam, czy wiecie, że możecie sobie sami odhaczyć aktywację (czyli sprawdzenie) biletu? Konduktor nawet nie wchodzi do przedziału. Nasze PKP Intercity zatrzymało się na tym, że trzeba pokazać dowód osobisty, "bo taki jest regulamin". Do tego, w apce można zamówić jedzenie w ichnim "warsie", takie tam.Dodać należy, że to w Finlandii, jakieś może 10 lat temu, jechałem najszybciej pociągiem w życiu, też gdzieś miałem fotkę, ale na razie nie znalazłem - wydaje mi się, że to było sporo ponad 300km/h. Było to "prawdziwe" Pendolino (czyli to "wyginające się", od czego w sumie pochodzi nazwa tego typu pociągu).Polecam. Z Gdańska szybkie, tanie loty do Turku - bardzo przyjemne miasteczko. A potem już tylko kilka godzin pociągiem do Świętego Mikołaja : )* - tak, to prawdziwe słowo, a w Warszawie jest nawet ulica Finlandzka : ) A tak to wygląda w NS (Holandia):

- Miłosz Wojaczek
- 10 Nov, 2024
Music Jam 2024 - byłem!
Być może nie wiecie, ale moim dodatkowym hobby kreatywnym jest tworzenie muzyki (nie tylko komputerowej). Od czasów Amigi bawię się przede wszystkim trackerami - na Amidze były to np. Noise Tracker albo Fast Tracker 2, na PC jest to bardzo fajny i zaawansowany, nowoczesny - Renoise. Hobby to raczej "dzieje" się w czeluściach mojej kanciapy, ale w pewien listopadowy weekend miało miejsce wydarzenie, na którym miałem przyjemność spotkać twórców muzyki na komputerze, czyli Music Jam. Co prawda "trackersów" było niewielu (była nawet krótka prelekcja prezentująca tę dziedzinę narzędzi), wydaje się, że dominowały tradycyjne DAWy jako narzędzia kreatywne. Poziom uczestników był bardzo zróżnicowany, a kilku ludzi zaprezentowało naprawdę ciekawe produkcje będące efektem jam-u.Czym w ogóle jest Music Jam?Ze strony organizatora:MusicJam to hackathon, święto muzyki i technologii w jednym.Ponownie spotykamy się żeby podczas 24h maratonu tworzyć, remiksować, bawić się muzyką i kodem niezależnie od ich postaci – czy będą to nowe utwory, wizualizacje, instrumenty czy aplikacje. Ważne jest, aby każdy z projektów łączył muzykę i nowe technologie.Pierwszego dnia miała miejsce prezentacja wprowadzająca „Przygotowanie muzyki elektronicznej do ujrzenia światła dziennego” Arka Stawickiego, który tak naprawdę "dotknął" pokrótce, relatywnie ogólnie, różnych fenomenów występujących podczas produkcji i masteringu muzycznego.Później - właśnie o trackerach, wraz z wprowadzeniem do muzyki komputerowej - opowiadał Łukasz Langa, a jego przykłady z historii przypomniały stare, dobre lata moich początków z tworzeniem muzyki na komputerze.Następnie - przez dobę - zespoły pracowały nad swoimi projektami (muzyka lub 'projekt' okołomuzyczny). Nagrałem kilka krótkich filmików, z nie wszystkich prezentacji, warto spojrzeć, posłuchać, co było efektem ich pracy. Po prezentacji, podczas pracy sędziów, można było posłuchać "setów" Flajszman (DJ set) / pro.TONE, a już po ogłoszeniu wyników - DYGA (DJ set) / pro.TONE. Nie było mnie już wtedy na miejscu, ale zapewne było fajnie : )Multimedia z wydarzeniaKrótki filmik z migawkami prezentacji finałowych jamu (do oglądania koniecznie z dźwiękiem!): Galeria z wydarzenia:
